115 lat Mostu Grunwaldzkiego – świadka cesarzy, wojen i codzienności Wrocławia

10 października 1910 roku o godzinie 16:00 – ten moment zapisał się na zawsze w historii Wrocławia. Wtedy właśnie otwarto Kaiserbrücke, czyli dzisiejszy Most Grunwaldzki.

Niepozorny bohater wrocławskiej codzienności – tony stali, setki nitów i tysiące kroków, które każdego dnia rozbrzmiewają nad Odrą. Od 115 lat Most Grunwaldzki jest wzorem inżynierskiego kunsztu. Widział cesarzy, wojny i powodzie, był świadkiem przemian miasta i codziennych historii jego mieszkańców. Dziś, tak jak ponad sto lat temu, pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli Wrocławia – stalowym sercem miasta, które łączy nie tylko brzegi, ale i pokolenia.

Od konkursu po inżynieryjny majstersztyk

Wszystko zaczęło się od konkursu ogłoszonego w 1904 roku. Zgłoszono aż 39 projektów, ale większość z nich… nie nadawała się do realizacji. Niektóre propozycje mogłyby się zawalić pod własnym ciężarem! Dopiero duet inżyniera Roberta Weyraucha i architekta Martina Mayera stworzył projekt, który zachwycił i urzędników, i konstruktorów.

To właśnie ich dzieło – wykonane przez firmę Beuchelt & Co. z Zielonej Góry – stało się w 1910 roku najdłuższym mostem wiszącym z belką usztywniającą w ówczesnych Niemczech. Co więcej, jego konstrukcja do dziś pozostaje wyjątkowa: nie wykorzystuje lin ani łańcuchów, ale stalowe, płasko ułożone taśmy, nitowane w pasma nośne. To unikat na skalę światową!

Cesarz, sieroty i orkiestra – otwarcie z rozmachem

Uroczystość otwarcia była imponująca. Na moście zebrał się magistrat, radni, goście honorowi, orkiestra i tłum mieszkańców. Pierwszy przejazd należał jednak do… dzieci z sierocińca z Neustadt. Jechały samochodem ozdobionym flagami, śpiewając hymn cesarski.

Choć cesarz Wilhelm II nie zdążył na otwarcie, odwiedził most miesiąc później. Przejechał przez niego swoim automobilem – dwa razy, symbolicznie.

Wtedy też nikt nie przypuszczał, że wokół mostu narodzi się miejska legenda: rzekomo jeden z projektantów miał popełnić samobójstwo z obawy, że konstrukcja runie po otwarciu. Historia brzmi dramatycznie, ale źródła wskazują raczej, że zmarł na chorobę. Mimo to opowieść ta do dziś powraca w lokalnych anegdotach.

Most, który przeżył wojnę

Podczas oblężenia Wrocławia w 1945 roku most został poważnie uszkodzony. Niemcy, chcąc zmniejszyć jego podatność na bombardowania, zerwali stalowe taśmy nośne, a część pylonów rozebrano. Wieżyczki i ozdobne elementy zniknęły bezpowrotnie, a konstrukcja przetrwała jedynie dzięki tymczasowym podporom zbudowanym w rzece z barek, drewna i gruzu. Pomimo zniszczeń most był częściowo przejezdny aż do wiosny 1946 roku.

Po wojnie przeprawę odbudowano, nadając jej nową, polską nazwę – Most Grunwaldzki, na pamiątkę słynnej bitwy pod Grunwaldem, która w historii Polski symbolizuje zwycięstwo i jedność. Uroczyste ponowne otwarcie odbyło się we wrześniu 1947 roku, przywracając most jako ważny element komunikacyjny łączący centrum Wrocławia z jego wschodnią częścią.


Wielokrotne imiona jednej przeprawy

Most miał w swojej historii kilka nazw: najpierw Kaiserbrücke (Most Cesarski), potem – po I wojnie światowej – Freiheitsbrücke (Most Wolności). W czasach hitlerowskich przywrócono nazwę cesarską, a po 1945 roku nadano mu imię Mostu Grunwaldzkiego, które nosi do dziś.

Zmieniały się czasy, granice i systemy, a on pozostawał. Dziś wciąż można znaleźć ślady dawnych zdobień: herby Wrocławia, które przetrwały na pylonach, choć cesarskie orły i korony zostały skute po wojnie.

Kontrowersje i historia napisu „Kaiserbrücke”

W 2025 roku wybuchła dyskusja, która zelektryzowała Wrocław. Wraz z planowanym remontem pojawił się pomysł, by odtworzyć historyczny napis „Kaiserbrücke”. Dla jednych – to szacunek wobec przeszłości i przywrócenie autentycznego wyglądu, dla innych – niepotrzebne „zniemczanie” przestrzeni. Ministerstwo Kultury stanęło po stronie konserwatorów, tłumacząc, że odtwarzanie pierwotnych elementów to działanie zgodne z zasadami ochrony zabytków.

Remont, który przywróci dawny blask

Planowany remont mostu Grunwaldzkiego ma być jednym z najbardziej prestiżowych projektów konserwatorskich w powojennej historii Wrocławia. Zakłada odtworzenie kopuł, dawnych płaskorzeźb, latarni, pierwotnej kolorystyki i detali architektonicznych.

Nie chodzi tylko o estetykę. Inżynierowie wskazują, że przywrócone zwieńczenia poprawią też stabilność konstrukcji, chroniąc pylony przed deszczem i wilgocią.

Most, który łączy więcej niż brzegi

Dziś przez Most Grunwaldzki przejeżdżają tramwaje, autobusy, samochody i tysiące rowerzystów – to jedno z najbardziej ruchliwych miejsc w mieście. Ale wystarczy się zatrzymać, by docenić jego architekturę i widoki. Most jest wizytówką Wrocławia i częstym punktem fotografii, oferując doskonałe miejsce do obserwowania panoramy miasta – widać stąd Ostrów Tumski i Kampus Grunwaldzki.


Czy wiesz, że…

  • Most waży ponad 2,3 tysiąca ton – a mimo to wydaje się lekki jak piórko.
  • To jedyny w Polsce most wiszący drogowo-tramwajowy, wciąż w codziennym użytku.
  • Zbudowany został z prawie 14 tysięcy ton granitu i betonu.
  • Podczas testów obciążeniowych w 1910 roku ustawiono na nim 24 tramwaje.
  • Ma 112 metry długości i 18 metrów szerokości.
  • Kiedyś był symbolem nowoczesności, dziś – ikoną Wrocławia obok Hali Stulecia i Ratusza.

Czytaj więcej