Berło bożonarodzeniowe – zapomniana świąteczna tradycja Dolnego Śląska

Zanim bożonarodzeniowa choinka stała się symbolem świąt – także we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku – zimowy krajobraz regionu rozjaśniało coś zupełnie innego. Bożonarodzeniowe berło. Monumentalne, świetliste, budowane wspólnie przez całe społeczności. Dziś niemal zapomniane, kiedyś było jednym z najważniejszych znaków świąt w dolnośląskich wsiach i miasteczkach.

To jedna z tych historii, które idealnie pasują do Dolnego Śląska: trochę tajemnicza, bardzo lokalna i mocno zakorzeniona w miejscu.


Czym było bożonarodzeniowe berło?

Berło bożonarodzeniowe (niem. Weihnachtszepter) było kilkukondygnacyjną drewnianą konstrukcją – wysoką nawet na 3–3,5 metra. Jej sercem był pionowy słup, na którym osadzano 7–8 drewnianych obręczy, zwężających się ku górze.

Na każdym poziomie umieszczano:

  • świece (łącznie nawet 32 światła),
  • sceny z historii Bożego Narodzenia,
  • anioły, pasterzy, Świętą Rodzinę,
  • dekoracje z papieru, bukszpanu, złoconych jabłek i srebrnych ozdób.

Całość zwieńczała złota lub srebrna gwiazda – symbol Betlejem.


Dolny Śląsk przed choinką

Choinka przyszła tu później. W XVIII i XIX wieku to właśnie berła były główną świąteczną dekoracją w wielu częściach regionu. Tradycja była szczególnie silna na terenach zamieszkiwanych przez społeczności protestanckie.

Najważniejsze ośrodki tej tradycji to:

  • Proboszczów (między Złotoryją a Lwówkiem Śląskim),
  • Wleń,
  • okolice Złotoryi, Jawora, Lwówka Śląskiego, Kowar i Janowic.

Pierwsze pisemne wzmianki o berłach pojawiają się już w 1698 roku – i to nie legenda, a solidnie udokumentowana historia.


Światło, które jednoczyło ludzi

Berło nie było prywatną ozdobą. Fundowali je zamożniejsi gospodarze, ale dekorowaniem zajmowały się dzieci i młodzież szkolna. To był wspólny wysiłek całej wsi – trochę rywalizacji, trochę dumy, bardzo dużo zaangażowania.

W wigilijny poranek berła przenoszono do kościoła i ustawiano na emporach. Świece zapalano dopiero wieczorem, podczas nabożeństwa. Efekt? Relacje mówią o morzu światła, ciepłym blasku i atmosferze, jakiej dziś nie da się już odtworzyć żadnym oświetleniem LED.


Proboszczów – serce tradycji

To właśnie Proboszczów zapisał się w historii najmocniej. W 1935 roku, podczas wigilijnego nabożeństwa, w miejscowym kościele ustawiono aż 20 berła, na których płonęło 640 świec. Światło odbijało się od empor, ławek i ścian, tworząc niemal teatralną scenografię.

Towarzyszył temu dziecięcy chór, który śpiewał starą łacińską kolędę „Quem pastores laudavere”. To był moment wspólnoty – religijnej, lokalnej i międzypokoleniowej.


Dlaczego berła zniknęły?

W XIX wieku do domów zaczęła wchodzić moda na choinkę. Prostszą, tańszą, łatwiejszą do ustawienia w salonie. Z czasem świetliste berła zaczęły znikać – najpierw z domów, potem z kościołów.

Ostatni raz tradycję kultywowano w 1944 roku. Po wojnie – wraz z wielkimi zmianami demograficznymi Dolnego Śląska – zwyczaj urwał się niemal całkowicie.


Dolny Śląsk w blasku zapomnianej tradycji

Dziś bożonarodzeniowe berło można zobaczyć:

  • w Muzeum Karkonoskim w Jeleniej Górze,
  • jako stylizowaną dekorację na jarmarkach, m.in. w Görlitz.

Coraz częściej pojawiają się jednak głosy, że warto tę tradycję odtworzyć – nie jako muzealną ciekawostkę, ale żywy zwyczaj, który znów mógłby łączyć ludzi. Bo świetliste berło to coś więcej niż dekoracja. To historia Dolnego Śląska opowiedziana światłem. Region ten ma wiele warstw – pod znanymi atrakcjami kryją się opowieści ciche, piękne i trochę zapomniane. Bożonarodzeniowe berła przypominają, że święta kiedyś wyglądały inaczej, ale ich sens pozostał ten sam: wspólnota, bliskość i tradycja przekazywana dalej. Jeśli więc zimą będziecie w okolicach Wlenia, Złotoryi czy Lwówka Śląskiego, warto pamiętać, że właśnie tam Dolny Śląsk świecił własnym, wyjątkowym blaskiem.

Czytaj więcej