Żywa Szopka przy ul. Wittiga – wrocławska tradycja, która trwa od 29 lat

Są takie miejsca we Wrocławiu, które co roku działają jak spokojny reset. Bez pośpiechu, bez blichtru, za to z autentyczną atmosferą świąt. Jednym z nich jest Żywa Szopka przy kościele NMP Matki Pocieszenia na Dąbiu – inicjatywa, która od niemal trzech dekad przyciąga mieszkańców i gości z całego Dolnego Śląska.

📍Kościół NMP Matki Pocieszenia, ul. Wittiga 10, Wrocław (Dąbie)
📅Od 24 grudnia do 6 stycznia
🎟️Wstęp bezpłatny


Miejska tradycja z duszą

Choć Wrocław nie narzeka na świąteczne atrakcje, ta szopka ma wyjątkowy status. Organizowana nieprzerwanie od 29 lat, uchodzi za najstarszą żywą szopkę tego typu w Polsce. Nie jest sezonową nowinką ani jednorazowym projektem – to tradycja, która dojrzewała razem z miastem.

Pomysł narodził się dzięki Hannie i Antoniemu Gucwińskim, legendarnym dyrektorom wrocławskiego ZOO, oraz ówczesnemu proboszczowi parafii, ojcu Stanisławowi Golcowi. Dziś pałeczkę przejęli redemptoryści z osiedla Dąbie, dbając o ciągłość wydarzenia nawet w trudniejszych czasach.


Nie dekoracja, a żywa opowieść

To, co od razu zwraca uwagę, to brak teatralnej sztuczności. Zamiast plastikowych figur – prawdziwe zwierzęta. Co roku, dzięki wsparciu hodowców z Dolnego Śląska, przy Wittiga można spotkać wielbłądy, osiołki, kozy, owce i króliki.

Dzieci patrzą z niedowierzaniem, dorośli zwalniają krok. Całość działa trochę jak wehikuł czasu – przenosi w świat prostych gestów, ciszy i skupienia, których często brakuje w końcówce roku.


Spacerowy klasyk na święta i po świętach

Dla wielu wrocławian wizyta w Żywej Szopce to stały punkt zimowych spacerów. Często mimochodem – po drodze z parku, z ZOO albo po prostu „przy okazji” rodzinnego wyjścia. Lokalizacja sprzyja spontanicznym odwiedzinom, a otwarta przestrzeń sprawia, że nie ma tu presji czasu.

Wieczorem, przy delikatnym oświetleniu, miejsce nabiera szczególnego klimatu. Bez tłumów, bez głośnej muzyki – raczej w rytmie spokojnej rozmowy i dziecięcego zachwytu.


Małe rytuały, które zostają na lata

To jedna z tych wrocławskich tradycji, które nie potrzebują reklamy ani rozgłosu, bo od lat działają na nas w ten sam, prosty i niezmienny sposób. Warto ją znać, odwiedzać i wracać do niej co roku – z dziećmi, z bliskimi albo w pojedynkę, podczas spokojnego spaceru po Dąbiu. Szczególnie teraz, gdy rok powoli się domyka, a między sylwestrowym zgiełkiem a styczniowym startem w nową codzienność zostaje jeszcze kilka dni prawdziwej, świątecznej ciszy.

Czytaj więcej