Pokaz nabytków Muzeum Książąt Lubomirskich 2024–2025 we Wrocławiu – Witkacy, Rembrandt i unikatowe monety Piastów

W zabytkowym Refektarzu przy ul. Szewskiej spotkają się nazwiska z podręczników historii sztuki i… denary sprzed tysiąca lat. 27–28 lutego 2026 w sercu miasta odbędzie się pokaz nabytków Muzeum Książąt Lubomirskich z lat 2024–2025. Kameralnie, bez biletów, za to z dziełami, obok których trudno przejść obojętnie.

To jedna z tych propozycji, które warto wpisać do kalendarza – nawet jeśli na co dzień omijacie wystawy szerokim łukiem.

📅 27–28 lutego 2026 (piątek–sobota)
10:00–17:00
📍Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Refektarz, ul. Szewska 37
🎟 Wstęp bezpłatny


Dwa dni, jeden Refektarz, wielkie nazwiska

Pokaz odbędzie się w historycznych wnętrzach Zakładu Narodowego im. Ossolińskich – w Refektarzu przy ul. Szewskiej 37. To przestrzeń, która sama w sobie buduje klimat: ceglane ściany, sklepienia i cisza, jakiej trudno szukać kilka kroków od wrocławskiego Rynku.

Właśnie tam Muzeum Książąt Lubomirskich – oddział Zakład Narodowy im. Ossolińskich – pokaże, jak w ostatnich dwóch latach powiększała się jego kolekcja.

I to naprawdę dobra wiadomość – bo lista obiektów robi wrażenie.


Witkacy i Romer. Portret z charakterem

Jednym z najmocniejszych punktów pokazu będzie pastelowy portret Eugeniusza Romera autorstwa Stanisław Ignacy Witkiewicz z 1931 roku.

To nie jest „zwykły” wizerunek. Witkacy sportretował wybitnego geografa i kartografa w swoim charakterystycznym stylu – realistycznie, ale z subtelnym przełamaniem konwencji. W opisie dzieła artysta odnotował nawet fakt, że przez trzy dni nie palił papierosów. Taki był – bezpośredni, autoironiczny, skrupulatny.

Co ciekawe, obok pastelu zobaczymy fotograficzny portret Romera wykonany przez jego syna, Witolda, w 1953 roku – jedno z ostatnich zdjęć ojca przed śmiercią. Ten dialog między obrazem a fotografią dodaje całej historii osobistego wymiaru.


Rembrandt we Wrocławiu? Tak, i to w nieoczywistej scenie

Na pokazie pojawi się również grafika „Abraham i Izaak” z 1645 roku autorstwa Rembrandt Harmenszoon van Rijn. Artysta nie wybrał momentu kulminacyjnego znanego z biblijnej opowieści. Zamiast dramatycznej sceny ofiary – mamy napiętą rozmowę ojca z synem. Cisza przed decyzją. To właśnie ten niedopowiedziany moment buduje siłę kompozycji.

W kolekcji Ossolineum znajdowała się wcześniej kopia tej ryciny w lustrzanym odbiciu, przez lata uznawana za oryginał. Teraz zobaczymy autentyczne dzieło mistrza.


Od Dürera po pierwszych Piastów

Renesansowy wątek reprezentuje „Mała Pasja” – cykl drzeworytów wykonanych przez Johanna Mommarda według projektu Albrecht Dürer. To kompletna, niezwykle precyzyjna kopia słynnego dzieła z początku XVI wieku. Niewielki format wskazuje, że album służył prywatnej dewocji – miał być blisko człowieka, nie w monumentalnej sali.

Ale na tym nie koniec.

Wśród nowych nabytków znalazła się kolekcja 269 monet wczesnośredniowiecznych, obejmująca okres od przełomu X i XI wieku do XIII stulecia. Najstarsze egzemplarze pochodzą z czasów Bolesława Chrobrego – pierwszego króla Polski. To nie tylko numizmatyka dla specjalistów. To namacalny fragment początków państwa polskiego – zamknięty w niewielkim, metalowym krążku.


Pamiątki z historią i dzieła bliższe nam

Pokaz to również bardziej osobiste obiekty: XIX-wieczny krucyfiks należący do rodziny Padlewskich, z której wywodził się dowódca Powstania Styczniowego, czy fotografie związane z rodziną Władysława Reymonta.

Nie zabraknie też prac artystów związanych z Wrocławiem, m.in. Eugeniusza Geta Stankiewicza czy Mariusza Mikołajka. To ważne – bo kolekcja muzeum nie kończy się na wielkich nazwiskach z Zachodu. Ona żyje tu i teraz, w naszym mieście.

Eksponaty trafiły do zbiorów Muzeum Książąt Lubomirskich różnymi drogami:

  • część zakupiono na aukcjach i w antykwariatach,
  • inne podarowali prywatni darczyńcy,
  • niektóre sfinansowano dzięki dotacji Ministerstwa Kultury,
  • a część dzięki wsparciu społeczności na platformie Patronite.

To pokazuje, że budowanie kolekcji to proces – i wspólna sprawa.


Dlaczego warto zajrzeć?

Bo to rzadki moment, kiedy możemy zobaczyć nowe nabytki, zanim na dobre „rozproszą się” po wystawach i magazynach. To spotkanie z historią – od renesansu, przez barok, po XX wiek – w centrum Wrocławia, które nic nie kosztuje, a zostaje w pamięci.

Jeśli szukacie ciekawych wydarzeń we Wrocławiu pod koniec lutego, interesuje Was historia Dolnego Śląska, sztuka, numizmatyka albo po prostu chcecie spędzić godzinę w miejscu z klimatem – ten pokaz jest dobrym wyborem.

Czytaj więcej