Niepozorna, a jednocześnie absolutnie wyjątkowa. W Kowarach, tuż przy karkonoskich szlakach, stoi budynek, obok którego trudno przejść obojętnie. Zabytkowa herbaciarnia – przez mieszkańców nazywana po prostu „Grzybkiem” – od kilku lat przeżywa drugie życie. I choć wciąż jest placem budowy, już dziś opowiada jedną z ciekawszych historii Dolnego Śląska.
📍Borusiaka 17, 58-530 Kowary
🔗 Herbaciarnia w Kowarach

Herbata, panorama i XVIII wiek
Herbaciarnia w Kowarach powstała około 1780 roku jako ogrodowy pawilon należący do zamożnego rodu von Arnauld de la Perière. Była częścią większego założenia – z ogrodem, alejami lip i grabów oraz precyzyjnie zaplanowaną trasą spacerową. Co ciekawe, widok na góry był celowo zasłonięty, by prawdziwy efekt „wow” czekał dopiero na tych, którzy weszli do środka i wyszli na górny taras. Tam, przy herbacie i słodkościach, rozciągała się panorama Karkonoszy.


Orient w sercu Dolnego Śląska
Forma budynku do dziś robi wrażenie. Pawilon zaprojektowano na rzucie elipsy, w orientalnym – miejscami wręcz chińskim – stylu. To jedyny taki obiekt ogrodowy na Dolnym Śląsku, a w skali kraju ma zaledwie kilka architektonicznych „kuzynów” (m.in. w Wilanowie czy Puławach).
Charakterystyczny dach z łupka, szeroki okap, balkon z kutą balustradą i symboliczna palma wieńcząca całość sprawiały, że „Grzybek” był jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów dawnej miejskiej promenady.
Od pawilonu oficerskiego do ruiny
Losy herbaciarni zmieniały się wraz z historią regionu. W XIX wieku obiekt trafił pod opiekę VII Regimentu Grenadierów Królewskich, służąc jako miejsce spotkań oficerów. Po I wojnie światowej, pozbawiony właściciela, stopniowo niszczał. Przez dekady stał zapomniany – aż w końcu realnie zagrożony całkowitym zawaleniem.
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu widniał na pocztówkach z Kowar. Później został już tylko wspomnieniem.

Jedna decyzja, która zmieniła wszystko
Przełom nastąpił w 2021 roku, gdy zrujnowany obiekt kupiła Emilia Baszak – związana z Kowarami, działająca konsekwentnie i bez rozgłosu. Od początku było jasne, że nie chodzi o szybki efekt, ale o wierne przywrócenie zabytku do życia, zgodnie z dokumentacją i zaleceniami konserwatorskimi.
Każdy rok przynosił kolejny etap:
- 2023 – pełna odbudowa dachu z zachowaniem fragmentów oryginalnej więźby i rekonstrukcja symbolicznej palmy,
- 2024 – wzmocnienie konstrukcji, nowe stropy i stabilizacja murów,
- 2025 – instalacje techniczne, drenaż, portale z piaskowca i zamknięcie bryły budynku.
To prace, których nie widać na pierwszy rzut oka, ale bez nich nie byłoby przyszłości.


Pocztówka jako cegiełka
Jednym z bardziej nieoczywistych pomysłów towarzyszących renowacji była inicjatywa kolekcjonerskich widokówek, drukowanych z autentycznej, przedwojennej matrycy. Każda z nich to nie tylko pamiątka, ale też symboliczny wkład w ratowanie zabytku. Historia wróciła tu dosłownie… na papierze.


Co dalej z herbaciarnią w Kowarach?
Plany na 2026 rok są jasne: montaż stolarki okiennej i rozpoczęcie prac wykończeniowych we wnętrzu. Docelowo budynek ma znów pełnić swoją pierwotną funkcję – być herbaciarnią i punktem widokowym. Miejscem spotkań, odpoczynku i krótkiego zatrzymania się w drodze przez Karkonosze.


Dlaczego warto o niej pamiętać?
Bo to nie jest kolejna „ładna renowacja”. To historia o cierpliwości, lokalnej tożsamości i odpowiedzialności za dziedzictwo. Kowarski „Grzybek” przypomina, że nawet najmniejsze obiekty mogą opowiadać wielkie historie – jeśli tylko ktoś da im drugą szansę.
Jeśli będziecie w Kowarach, zajrzyjcie na Borusiaka. Nawet zanim zaparzy się tam pierwsza herbata, to miejsce już dziś ma wyjątkowy charakter.