Ludwik Hirszfeld – twórca polskiej immunologii i jeden z ojców akademickiego Wrocławia

7 marca 1954 roku we Wrocławiu zmarł profesor, którego odkrycia uratowały miliony istnień. Ludwik Hirszfeld – lekarz, immunolog, współtwórca nauki o grupach krwi – to jedna z tych postaci, które zmieniły świat, a potem pomogły odbudować stolicę Dolnego Śląska.

Dziś jego nazwisko nosi instytut, plac i nawet tramwaj. Ale historia Hirszfelda to coś więcej niż tabliczka z nazwą ulicy. To opowieść o nauce, wojnie, dramatach i o powojennym Wrocławiu, który dopiero uczył się być polskim miastem.


Od Berlina i Zurychu do światowej nauki

Urodzony w 1884 roku w Warszawie, wykształcony w Niemczech i Szwajcarii, bardzo wcześnie wszedł do naukowej elity Europy. Już jako młody badacz zajmował się krwią – tematem, który na początku XX wieku był wciąż pełen znaków zapytania.

Wspólnie z Emilem von Dungernem udowodnił, że grupy krwi dziedziczą się zgodnie z prawami Mendla i uporządkował system oznaczeń 0, A, B i AB, wprowadzony wcześniej przez Karla Landsteinera. Ten system obowiązuje na całym świecie do dziś. Brzmi prosto? Dziś tak. Wtedy była to rewolucja.

Z czasem wyjaśnił także mechanizm konfliktu serologicznego między matką a płodem oraz współtworzył podstawy nowoczesnej transfuzjologii. Nominowano go do Nagrody Nobla, a jego publikacje czytano w całej Europie.


Wojna, getto i autobiografia pisana w ukryciu

Los nie oszczędził mu dramatów. W czasie I wojny światowej walczył z epidemią tyfusu w Serbii, organizując tam służbę zdrowia. Podczas II wojny światowej trafił do getta warszawskiego, gdzie leczył chorych i organizował pomoc medyczną.

Udało mu się uciec. Ukrywał się pod zmienionym nazwiskiem, prowadził notatki, pisał podręcznik immunologii i czytał Shakespeare’a w oryginale. W 1943 roku, po śmierci córki, spisał swoje wspomnienia. Tak powstała poruszająca „Historia jednego życia”. To nie była tylko autobiografia naukowca. To był zapis epoki.


Powojenny Wrocław i budowanie wszystkiego od nowa

W 1945 roku przyjechał do Wrocławia. Miasto było zniszczone, uczelnie dopiero się organizowały, a środowisko akademickie trzeba było budować od podstaw.

Hirszfeld został pierwszym dziekanem Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Wrocławskiego i jednym z filarów odbudowy polskiej medycyny na Dolnym Śląsku. Tworzył katedry, kompletował kadrę, organizował zaplecze naukowe.

W 1952 roku powołał do życia Instytut Immunologii i Terapii Doświadczalnej PAN we Wrocławiu, który dziś nosi jego imię. To miejsce do dziś jest jednym z najważniejszych ośrodków badań immunologicznych w Polsce. Można powiedzieć, że razem z innymi profesorami stworzył fundament pod medyczny Wrocław, jaki znamy dziś.


Ślady Hirszfelda w mieście

Jeśli spacerujecie po południowej części Wrocławia, możecie trafić na plac Ludwika Hirszfelda, przy którym mieści się Dolnośląskie Centrum Onkologii. Na cmentarzu św. Wawrzyńca znajduje się jego grób, w którym został pochowany razem z małżonką, a po mieście kursuje tramwaj nazwany imieniem Hanny i Ludwika Hirszfeldów.


Człowiek, którego odkrycia wciąż ratują życie

Historia Ludwika Hirszfelda to nie tylko nauka o krwi i immunologii. To opowieść o człowieku, który w obliczu dramatów osobistych i społecznych potrafił działać z pasją i odpowiedzialnością. Od odkrycia dziedziczenia grup krwi, przez walkę z epidemiami tyfusu, aż po pracę w getcie warszawskim – Hirszfeld nie bał się stawiać czoła trudnym wyzwaniom.

Ludwik Hirszfeld był jednym z tych, którzy po 1945 roku nadali naszemu miastu akademicką tożsamość. To dzięki niemu Wrocław stał się ważnym punktem na mapie europejskiej immunologii. To tutaj powstały instytucje, które do dziś prowadzą badania nad odpornością, chorobami nowotworowymi i terapiami eksperymentalnymi.

Jest przykładem tego, jak pasja, wiedza i odwaga mogą zmienić świat – a jego życie przypomina, że prawdziwe dokonania człowieka mierzy się tym, kogo uratował i czego nauczył.

Czytaj więcej