Czy wiesz, że Ząbkowice Śląskie kiedyś nazywały się… Frankenstein? Ta dawna nazwa kryje w sobie mroczne historie epidemii, grabarzy i legend, które przez wieki odbijały się echem w Europie. Dziś miasto przyciąga turystów nie tylko Krzywą Wieżą, ale także wyjątkową atrakcją – „laboratorium Frankensteina” w Dworze Kauffunga, gdzie historia spotyka się z legendą w niezwykłej, teatralnej formie.
Czy możliwe, żeby to tutaj narodził się pomysł na potwora Frankensteina?
Frankenstein na Dolnym Śląsku – między historią a legendą
Od średniowiecza aż do 1946 roku miasto Ząbkowice Śląskie nosiło nazwę Frankenstein. Początki osady sięgają XIII wieku, kiedy powstała jako warowny gród na szlaku handlowym między Śląskiem a Czechami. W ciągu kolejnych wieków miasto rozwijało się, wznosząc mury obronne, ratusz i zamek książęcy, stając się ważnym ośrodkiem regionu.
Prawdziwie złowrogie skojarzenia zaczęły się jednak pojawiać w 1606 roku, gdy Ząbkowice dotknęła epidemia dżumy, która pochłonęła niemal jedną trzecią mieszkańców. W atmosferze strachu i podejrzeń lokalna społeczność zaczęła szukać winnych. Padło na grupę grabarzy – ludzi z natury obcujących ze śmiercią na co dzień. To właśnie wtedy narodziła się legenda znana dziś jako afera grabarzy z Frankensteinu, która przez wieki odbijała się echem w literaturze i kulturze.
Afera grabarzy z 1606 roku – co naprawdę się stało?
Według relacji z epoki grabarze mieli wykopywać zwłoki, suszyć je, mielić na proszek, a następnie rozsypywać przed domami mieszkańców, by szerzyć zarazę dżumy. Mieli też okradać ciała, dokonywać makabrycznych czynów, praktykować czary, a nawet… zjadać serca dzieci.
Brzmi nieprawdopodobnie? Tak samo uważa współczesna nauka. Dziś wiemy, że większość „zeznań” została wymuszona torturami, a proces był efektem strachu, chaosu i potrzeby znalezienia prostego wytłumaczenia dla katastrofy. Jednak w XVII wieku nikt nie szukał racjonalnych odpowiedzi.
W 1606 roku stracono łącznie siedemnaście osób, a historia odbiła się szerokim echem – pisano o niej nawet w augsburskim „Newe Zeytung”. Już wtedy Frankenstein był miejscem, o którym głośno mówiła Europa.
I to właśnie ta legenda – mroczna, sensacyjna, pełna makabrycznych szczegółów – przetrwała w pamięci na tyle długo, że mogła trafić aż do Anglii.

Czy Mary Shelley mogła znać tę legendę?
Tu zaczyna się literacka zagadka, która do dziś rozpala wyobraźnię miłośników Dolnego Śląska. Kiedy Mary Shelley pracowała nad powieścią „Frankenstein, czyli współczesny Prometeusz”, w Europie krążyło wiele opowieści o miejscu o tej samej nazwie. Czy znała historię grabarzy z 1606 roku? Nie mamy na to twardych dowodów. Ale jest kilka faktów, które sprawiają, że teoria ta jest bardzo kusząca:
- nazwa Frankenstein była w XIX wieku dobrze znana,
- o aferze grabarzy pisała prasa, którą Shelley mogła znać,
- działania grabarzy przypominały zachowania powieściowego naukowca: manipulacje przy zwłokach, próby ingerowania w życie i śmierć,
- sama Shelley wspominała, że inspiracją były „gotyckie nazwy i opowieści”, które poznała podczas podróży po kontynencie.
Czy to wystarcza? Być może nie. Ale Ząbkowice wykorzystują ten trop perfekcyjnie. Bo jeśli jakieś miasto może korzystać z gotyckiego dziedzictwa, to właśnie to, które przez pięć stuleci nazywało się Frankenstein.
Dwór Kauffunga — wystawa „Śladami doktora Frankensteina”
Chcesz poczuć, jak mogłaby wyglądać pracownia doktora Frankensteina? W Ząbkowicach to możliwe – i to bez hollywoodzkich efektów specjalnych. W Dworze Kauffunga, najstarszym budynku mieszkalnym w mieście, przygotowano wystawę „Śladami doktora Frankensteina”. To jedno z tych miejsc, w których historia, mit i zabawa łączą się w bardzo udany sposób.
W podziemiach znajdziemy:
- laboratorium szalonego naukowca,
- rekonstrukcję scen z procesu grabarzy,
- gabinet Mary Shelley,
- księgę, do której odwiedzający dopisują własne fragmenty kontynuacji „Frankensteina”.
Zaaranżowane przestrzenie nie udają naukowej wystawy – to bardziej teatralna podróż do mrocznej legendy. I właśnie dlatego działa to tak dobrze.
📍 Krzywa 1, 57-200 Ząbkowice Śląskie



Zwiedzanie Ząbkowic Śląskich – najciekawsze atrakcje
Ząbkowice Śląskie to prawdziwy miks historii, legend i architektury, który warto zobaczyć w jeden dzień z Wrocławia. Co tu czeka?
- Krzywa Wieża – najbardziej „śląska Piza”, odchylenie ponad 2 m, 139 schodów i panoramiczny widok na miasto.
- Ruiny zamku Książęcego – gotyk spotyka renesans, pożary, bitwy i niesamowita energia miejsca.
- Stary cmentarz przy ul. 1 Maja – kaplica św. Mikołaja, grabarze i legenda, która mogła inspirować Mary Shelley.
- Neogotycki ratusz i miejskie parki – architektura XIX wieku i miejsca na relaks w centrum miasta.
Ząbkowice to historia, legenda i klimat, którego nie da się podrobić – idealne na jednodniowy wypad z Wrocławia!



Odkryj polski Frankenstein – miejsce pełne tajemnic i historii
Jeśli Dolny Śląsk kochasz za jego historię, legendy i niepowtarzalny klimat, Ząbkowice Śląskie to miejsce, które wciąga od pierwszego kroku. Krzywa Wieża, ruiny zamku, Dwór Kauffunga i mroczny stary cmentarz tworzą opowieść, jakiej nie znajdziesz nigdzie indziej. Tu historia spotyka legendę, a spacer ulicami miasta to jak wędrówka przez gotycką baśń. A Ty? Odważysz się poznać polskiego Frankensteina na własne oczy?